Piękne wigilijne zwyczaje we wspomnieniach senatora RP prof. Józefa Zająca

OPRAC.:
Jolanta Masiewicz
Jolanta Masiewicz
Udostępnij:
Jak świętowano dawniej Wigilię Bożego Narodzenia w rodzinnym domu wspomina senator RP prof. Józef Zając we fragmencie powieści „Tam, gdzie kwitną kasztany” jego autorstwa

Świętowanie Bożego Narodzenia rozpoczynało się w naszym domu na Górce od uroczystej kolacji wigilijnej, która odbywała się w dużym pokoju. Stała tam ogromna choinka przystrojona bombkami, bibułowymi lalkami, papierowymi łańcuchami, a także anielskimi włosami i kilkunastoma woskowymi świeczkami, które były umocowane w lichtarzykach. Na środku dużego stołu, zastawionego dla ośmiu osób, znajdowały się dwa starodawne świeczniki, pomiędzy którymi leżały pachnące gałązki świerku, a na nich talerzyk z opłatkiem.
Tuż przed wieczerzą wigilijną zapalano zawsze świeczki w świecznikach i na choince, po czym dziadek Adam brał do ręki opłatek i rozdawał go domownikom. Później podchodził do żony, aby się z nią przełamać opłatkiem i złożyć jej życzenia, które brzmiały następująco:

– Życzę Ci z całego serca, abyś starego roku dożyła, nowego doczekała, byśmy byli weseli, jak w niebie Anieli.

Życzenia o podobnej treści składali sobie również pozostali domownicy, łącznie z dwojgiem dziećmi, którym te bożonarodzeniowe zwyczaje bardzo się podobały.

Kiedy już domownicy podzielili się opłatkiem, wtedy zasiadali do wieczerzy, na którą składało się kilkanaście postnych potraw. Najpierw podawane były śledzie marynowane z cebulką w oleju oraz śledzie w zalewie octowej. Następnie serwowano dobrze wysmażone dzwonki karpia, który pochodził ze stawów na Malińcu. Później przynoszono półmisek pierożków z kapustą i grzybami, które nakładano do głębokich talerzy i zalewano aromatycznym czerwonym barszczem o wyraźnym zapachu czosnku. W dalszej kolejności przychodził czas na pieczoną kaszę gryczaną, do której podawano jako omastę cebulę smażoną na oleju rzepakowym. Potem stawiano na stole wazę wypełnioną gotowaną zasmażaną kapustą z grochem i grzybami. Do kapusty, na oddzielnych talerzach, podawane były gotowane ziemniaki omaszczone cebulką smażoną na oleju. Następnie na stole pojawiały się domowej roboty kluski z tartym makiem i rodzynkami. Była to jedna z najbardziej sycących potraw wigilijnych. Zawsze gotowano również znakomity kompot z suszonych owoców, zwany polewką. Na koniec przynoszono dużą tacę, na której znajdowały się odpowiednio uformowane pączki – szczodraki, smażone w głębokim oleju makowym. Osobom, które miały ochotę, podawano do nich czarną kawę bez śmietanki.

Po kolacji wigilijnej Adam i Marianna wręczali domownikom prezenty znajdujące się pod choinką. Zazwyczaj przed świętami przychodziła bowiem ze Stanów duża paczka od Karoliny, siostry Marianny. Były w niej różne przedmioty, które stosownie rozdzielano pomiędzy domowników, aby każdy otrzymał coś szczególnego.

Później zaś rozpoczynało się śpiewanie kolęd. Jako pierwszą śpiewano zawsze kolędę „Bóg się rodzi”. Była ona wykonywana z wielką powagą, szczególnie przez obydwie prababcie: Rozalię i Mariannę, a także drugą Mariannę i Adama. Mówili oni bowiem, że kolęda ta towarzyszyła polskim wygnańcom i tym, którzy dostali się do niewoli lub wyjechali z kraju za chlebem. Rozalia zawsze wspominała, jak w Ameryce, w polskim kościele w Clifton, wierni, śpiewając podczas pasterki tę bożonarodzeniową pieśń, głośno płakali.

Kolęda „Bóg się rodzi” stanowiła tylko preludium do wielkiego koncertu kolęd i pastorałek, które długo rozbrzmiewały w ten szczególny wieczór w domu na Górce. Po odśpiewaniu kilku powszechnie znanych pieśni, przynoszono bowiem kantyczki i radosne śpiewy niosły się echem w tę najpiękniejszą noc w roku. Śpiewano również kolędy i pastorałki angielskie oraz niemieckie. Prym wiodły tutaj Marianna i Rozalia, które bardzo dobrze znały obydwa te języki, a także dzieci, które zostały wcześniej wyuczone tekstów kilku obcojęzycznych kolęd. Bywało, że pojawiały się w nich również słowa polskie, co wiązało się z tym, że na Górce mówiono w kilku różnych językach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie