Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Nowe szanse dla pacjentów onkologicznych. W SPSK4 można bezinwazyjnie usunąć małe guzy nerek

Aleksandra Szymczak
Aleksandra Szymczak
W sobotę (18 listopada) w SPSK nr 4 w Lublinie odbyły się pierwsze zabiegi krioablacji raka nerki. Jest to nowy, małoinwazyjny kierunek leczenia, który polega na zniszczeniu, a nie, jak do tej pory, wycięciu guza. To szansa dla chorych z niewielkim guzem nerki, którzy do tej pory nie mieli żadnej alternatywy leczenia.

Jeszcze do niedawna chorzy z niewielkim guzem nerki (poniżej 4 cm) nie kwalifikowali się do operacji wycięcia guza z marginesem zdrowej tkanki. Dotyczyło to głównie pacjentów z istotną współchorobowością lub z innymi przeciwskazaniami do klasycznych metod operacyjnych.

Radiologia zabiegowa, a w szczególności jej gałąź w postaci onkologii zabiegowej, to dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny. Ramię w ramię z urologią stawiły czoła wyzwaniu XXI wieku, jakim jest minimalizacja inwazyjności zabiegów, a co za tym idzie zmniejszenie ilości powikłań, krótszy pobyt w szpitalu i szybsza rekonwalescencja pacjentów.

Krioablacja jest najmniej inwazyjną metodą usuwania małych guzów nerki. Metoda ta nie polega na wycięciu guza, ale jego zniszczeniu. Dokonuje się tego bez otwierania jamy brzusznej, nakłuwając guz przez skórę za pomocą specjalnej igły, na końcu której wytwarzana jest bardzo niska temperatura sięgająca minus 190 stopni Celsjusza. Z uwagi na mało inwazyjny charakter, zabieg krioablacji może być stosowany u pacjentów starszych i z chorobami współistniejącymi oraz u których istnieją przesłanki, że klasyczny zabieg operacyjny mógłby być trudny technicznie, np. z uwagi na wcześniej przebyte operacje.

W sobotę zabieg przeprowadzono u dwóch pacjentów SPSK Nr 4 w Lublinie. 52-letni pan Artur Chudziak urodził się bez jednej nerki, a w jedynej funkcjonującej nerce wykryto guza.

– Standardowa operacja mogłaby się wiązać z usunięciem jedynej funkcjonującej nerki, a takiego ryzyka nie chciałem podejmować. Zabieg odbył się w znieczuleniu miejscowym, przy mojej pełnej świadomości. Nad moim komfortem czuwał lekarz anestezjolog. Całość trwała ok. godzinę. Teraz czuję się świetnie. Zaledwie cztery godziny po zabiegu wstałem i poszedłem do łazienki. Na drugi dzień chodziłem i normalnie jadłem – mówi pacjent.

Kolejny pacjent, u którego przeprowadzono zabieg, 56-latek, miał dwa guzy prawej nerki, a dodatkowo był po operacyjnym usunięciu guza lewej nerki w innym ośrodku. Z racji swoich doświadczeń preferował leczenie małoinwazyjne.

– Nowy kierunek leczenia raka nerki istnieje dzięki możliwościom, jakie daje radiologia zabiegowa. W Polsce szczególnie duży nacisk kładzie się na rozwój onkologii zabiegowej. Chcemy, aby ten rozwój obejmował także nasz szpital, stąd m.in. krioablacje, które w tym roku zostały objęte refundacją NFZ – tłumaczy dr hab. Krzysztof Pyra, radiolog.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nowe szanse dla pacjentów onkologicznych. W SPSK4 można bezinwazyjnie usunąć małe guzy nerek - Kurier Lubelski

Wróć na chelm.naszemiasto.pl Nasze Miasto