Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Świadkowie Jehowy: jak funkcjonują i dlaczego dochodzi do napadów na nich

KS
KS
Kongres Świadków Jehowy w 2013 roku.
Kongres Świadków Jehowy w 2013 roku. Naszemiasto/archiwum/Paweł Relikowski
Po materiale dotyczącym napadu z maczetą na dwójkę Świadków Jehowy, do naszej redakcji zadzwonił prezes Stowarzyszenia "Wyzwoleni" z Poznania. Chciał się z mieszkańcami regionu podzielić doświadczeniami dotyczącymi Świadków Jehowy. Przeczytajcie wywiad.

Świadkowe Jehowy - wywiad ze Stanisławem Chłościńskim, prezesem oraz Jackiem Zahorskim, wiceprezesem Stowarzyszenia „Wyzwoleni"

– Dlaczego coraz częściej dochodzi do ataków na Świadków Jehowy?

Stanisław Chłościński: Świadkowie Jehowy zachowują się jak średniowieczni harcownicy, którzy swoim zachowaniem mają ściągnąć uwagę. Są w głoszeniu swojej prawdy napastliwi, co nie jest mile widziane. Świadkowie Jehowy uznają, że maja do spełnienia misję głoszenia „dobrej nowiny”. Czynią to prostymi metodami, które są bardzo uciążliwe dla społeczeństwa, liczne wizyty w domach, zostawianie literatury w skrzynkach pocztowych, zaczepiania ludzi na ulicy w parkach i komunikacji miejskiej, to powoduje, że ludzie nie traktują ich przyjaźnie.

Jacek Zahorski: jedną z przyczyn kłopotów Świadków Jehowy jest ich całkowita nietolerancja w stosunku do jakiejkolwiek odmienności oraz napastliwość wobec innych wyznań i hierarchów kościelnych. W przeszłości przekraczała ona granice wolności słowa oraz sprowadzała się do ubliżania i obrażania uczuć religijnych, poprzez używanie takich określeń jak:
„religia fałszywa”; „groźny wróg nieustannie działający na szkodę ludzkości”; „agenci Diabła”; „banda rabusiów łupiących ludzi”
[źródło: Świadkowie Jehowy Głosiciele Królestwa Bożego, str 84-85.]

To wszystko powoduje, że świadkowie Jehowy nie zjednują sobie sympatii. Co oczywiście nie może usprawiedliwiać ataków z maczetą na głosicieli – to należy jednoznacznie potępić i surowo ukarać, tak aby w przyszłości nikomu więcej takie pomysły do głowy nie przychodziły! Chcemy żyć w wolnym państwie, w którym każdy może głosić co zechce, respektując zasady współżycia społecznego oraz szanując prawo do odmienności.

– Dlaczego oni są tak natarczywi w szerzeniu swojej wiary?
Stanisław Chłościński: „Głoszenie dobrej nowiny. Aby dotrzeć do jak największej liczby ludzi, Jezus przygotował swych uczniów, by byli „światłem świata” (Mat. 5:14). Pozwalali swemu światłu świecić, gdy wyświadczali bliźnim dobro i dzielili się z nimi prawdą ze Słowa Bożego.
Trzej Słudzy Boży poważnie traktują obowiązek nieustannego ‛chodzenia jako dzieci światła’ i głoszą wszędzie tam, gdzie można spotkać ludzi (Efez. 5:8). Nawet czytanie Biblii lub chrześcijańskich publikacji w miejscu publicznym podczas przerwy w pracy czy też między lekcjami”
[ Nasza Służba Królestwa 5/2011]

Fascynacja obietnicami życia w „nowym porządku”, które są wpajane wyznawcom, sprawia, że głoszenie „dobrej nowiny” staje się jedynym celem życiowym w tej wspólnocie wyznaniowej. Każdy z wyznawców musi wykazać w liczbach swoją aktywność. Taki raport składa się raz w miesiącu, wykazując w godzinach czas przeznaczony na głoszenie, ilość rozpowszechnionej literatury oraz dokonanych odwiedzin ponownych czy prowadzonych studiów biblijnych. Tylko z ważnych powodów wyznawca może być „nieczynny”, ale to i tak zaraz budzi podejrzenie Starszych zboru, którzy szybko odpowiednimi rozmowami motywującymi „pomogą” w uzyskaniu lepszych wyników. Dla Świadków Jehowy każdy nawet drastyczny sposób dotarcia z dobrą nowiną do społeczeństwa jest uznawany za bój o wiarę. Jeżeli pojawiają się przeciwności poczytują to sobie za zaszczyt, uważając siebie za prześladowanych za wiarę, a każdy taki czyn jest pokazywany jako przykład niezłomności w wierze. Na uwagę zasługuje fakt, że koszty rozpowszechnianych czasopism i ich dystrybucji pokrywa wyznawca tej wspólnoty z własnej kieszeni.

– Jak Świadkowie Jehowy postrzegają inne religie? Akceptują je, czy może starają się je zwalczyć?
Jacek Zahorski:Świadkowie Jehowy chełpią się tym, że w dzisiejszym świecie nie ma innej społeczności o równie wysokich zasadach moralnych co świadkowie Jehowy, i z tezy tej wywodzą, że tylko przynależność do tej „ORGANIZACJI” zapewnia przebywanie w czystym moralnie społeczeństwie. Świadkowie Jehowy głoszą wszystkim, że tylko ich zbiorowość religijna jest czysta, sami siebie chwalą i wmawiają każdemu, że jest to dowód, iż są „jedynym ludem Bożym”. W swoich publikacjach zadają takie pytania: „Kto więc dziś stanowi społeczność prawdziwych czcicieli Boga?” i dopowiadają w jednoznaczny sposób: „Nie wahamy się powiedzieć, że są nimi Świadkowie Jehowy”. Wytykają jednocześnie innym związkom religijnym afery seksualne, molestowanie dzieci, homoseksualizm księży.

Świadkowie Jehowy zrywają wszelkie kontakty z osobami odchodzącymi od zboru, nawet z członkami najbliższej rodziny. Zakazuje się im kontaktów z rodzonym bratem i siostrą. Matka nie może zadzwonić do córki ze zwykłym zapytaniem o zdrowie, a ojcu nie wolno wysłać do syna nawet SMSa z gratulacjami z tytułu awansu. Ślub, pogrzeb, narodziny dziecka - także w tych okolicznościach należy unikać byłych świadków Jehowy, którzy postanowili żyć poza zborem. Wydziedzicza się dzieci, które chcą żyć normalnie. Nakazuje się wręcz znienawidzić takie osoby do tego stopnia, że zwykłe „dzień dobry” jest niedopuszczalne, nie wolno przystanąć na ulicy i zamienić z nią paru słów. Tego wszystkiego doświadczam ja sam osobiście i moja rodzina. Świadkowie Jehowy rozbijają rodziny, a dotyka to co najmniej kilku tysięcy osób. To bardzo poważny problem społeczny, niestety mało jeszcze dostrzegany.

– Dlaczego nie zgadzają się na transfuzję krwi? Z Czego to wynika?
Stanisław Chłościński: dla reszty społeczeństwa, brak zgody na transfuzję krwi w momencie zagrożenia życia jest absolutnie niezrozumiały. Tymczasem Świadkowie Jehowy zdecydowanie odmawiają przyjęcia transfuzji krwi. Dlaczego? Jest to połączenie fascynacji religią, głupoty oraz fanatyzmu. „Wymysł” o zakazie transfuzji krwi nigdy nie był podparty żadną solidną argumentacją Biblijną ani naukową. Jego autorem był trzeci prezes „Towarzystwa Strażnica” Nathan Knorr, który wprowadzając w 1961 roku zakaz transfuzji krwi, chciał w sposób szczególny odróżnić wyznanie Świadków Jehowy od pozostałych religii. Można postawić pytanie - Jaki to Bóg, który w imię zbawienia wymaga od swojego wyznawcy popełnienia samobójstwa? Organizacja wywiera na swoich członków presję i poddaje ich psychomanipulacji. Efekt jest taki, że bezkrytycznie przyjmują słowa przekazywane im przez Organizację, poświęcając swoje życie dla iluzorycznych nadziei. „Zachęca się” ich do podpisywania oświadczeń woli o odmowie przyjmowania krwi, gdyż wyrażenie zgody na transfuzję grozi wykluczeniem ze wspólnoty, a to oznacza dla nich koniec dotychczasowego życia i skazanie na ostracyzm ze strony współwyznawców. Dlatego każdy z członków wspólnoty wyznaniowej Świadków Jehowy sam musi określić, gdzie kończy się odpowiedzialność, a zaczyna się głupota. Nawoływanie do odmowy transfuzji krwi przez Towarzystwo Strażnica stoi w rażącej sprzeczności z nadrzędnym przykazaniem miłości, prawem oraz etyką.

– Dlaczego często Świadkowie Jehowy są jakby na uboczu społeczeństwa w którym żyją?
Stanisław Chłościński:Świadkowie Jehowy uważają, że tylko oni dostąpią zbawienia. Pozostali ludzie to „Babilon Wielki” i „Zepsuty Świat”, dla którego jedynym ratunkiem jest zniszczenie go w Armagedonie i zastąpienie „starego porządku” „nowym porządkiem”, gdzie żyć będą tylko Świadkowie Jehowy pod panowaniem „Rządu Bożego”. Dlatego z taką determinacją odsuwają się od społeczeństwa, w którym żyją i uważają za odstępcę każdego, kto ma własne poglądy, odmienne od oficjalnej doktryny. Świadkowie Jehowy mogą „pobierać się tylko w Panu”, co oznacza, że uważa się za niewłaściwe i zagrożone sankcjami zawieranie małżeństw z osobami spoza tej społeczności wyznaniowej.

Jacek Zahorski: Świadkowie Jehowy muszą stać na uboczu, ponieważ jest wywierana na nich bardzo silna presja przez Centralę tzw. Ciało Kierownicze. Pod groźbą wykluczenia zabrania się im tego, co dla reszty społeczeństwa jest zupełnie normalne, np:
- ratowania swojego życia poprzez transfuzję krwi,
- udziału w wyborach parlamentarnych albo samorządowych,
- kontaktu z wykluczonymi ze społeczności Świadków Jehowy
- palenia tytoniu,
- obchodzenia świąt religijnych (np. Wielkanoc, Boże Narodzenie)
- organizowania własnych urodzin czy imienin!
- współpracy międzywyznaniowej,
- rozmyślnego propagowania nauk sprzecznych z zasadami nauczanymi przez Świadków Jehowy,
- propagowania lub popierania religii fałszywej,
- bałwochwalstwa polegającego na wspólnej międzywyznaniowej modlitwie,
- młodzież nie ma prawa uczestniczyć w życiu społecznym szkoły
- dzieciom nie wolno obchodzić Dnia matki, babci i dziadka.

Ponadto Centrala Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy w swoich Listach poucza Starszych Zboru, aby nigdy nikomu nie ujawniali informacji dotyczących „ORGANIZACJI”. Na liście osób, których nie należy wtajemniczać w sprawy Organizacji znajdujemy oficerów śledczych, prawników, policjantów, detektywów, innych pracowników wymiaru sprawiedliwości, urzędników rządowych, a więc również sędziów. Co więcej, znajdujemy ścisłe wytyczne w sprawie ewentualnego przeszukania „Sali Królestwa”.

Otóż: „Starsi nigdy nie powinni zgadzać się, by ktokolwiek przeszukiwał Salę Królestwa czy jakiekolwiek inne miejsce, w którym przechowywane są poufne dokumenty”.
Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z państwem w Państwie.

– Czy często mają Państwo prośby o pomoc od Świadków Jehowy i z czego mogą one wynikać?
Stanisław Chłościński:nasze Stowarzyszenie otrzymuje wiele listów z prośbą o pomoc i rady. Pisze do nas zrozpaczona żona, której mąż ze względu na zmianę poglądów religijnych odsuwa się od rodziny. Pisze ojciec dziecka, którego matka będąca Świadkiem Jehowy nie pozwala na wychowanie dziecka zgodnie z jego poglądami. Piszą osoby, które na wskutek wykluczenia z tej społeczności doświadczyły ostracyzmu ze strony współwyznawców i znajdują się w tej chwili nad przepaścią życiową. Znamy przypadki osób, które od wielu lat walczą o przywrócenie im godności zabranej przez tę społeczność wyznaniową, dochodząc swoich praw w prokuraturze i przed sądem.
Najbardziej drastyczne są listy od młodzieży, która opisuje jak bardzo jest zmuszana przez rodziców i współwyznawców do okazania lojalności wspólnocie. Młodzieży zabrania się też kształcenia; studia wyższe nie są mile widziane.

Jak wynika z naszych szacunkowych wyliczeń liczba osób, która doznała ostracyzmu i psychomanipulacji przez tę wspólnotę wyznaniową to ok. 100 tysięcy osób, więc można sobie wyobrazić skalę tego problemu społecznego.
Poniżej przytaczamy fragmenty wypowiedzi młodych osób, które mówią o ich szkolnych latach.

15 letniej dziewczyna tak pisze:
Cześć, mam 15 lat i od urodzenia jestem w rodzinie tego wyznania. [...] Ciężko mi się żyje z rodziną, która jest zapatrzona w tą religie jak w obrazek, nie ma nic ważniejszego od niej, nawet rodzina została odrzucona na drugi plan. [...] Mój tata jest koordynatorem w zborze, a moja mama bardzo poważaną osobą. [...] Nie jest mi łatwo, na zebraniach czuję, że nie pasuję do nich wszystkich, na sali zawsze jest tak milutko aż do przesady. [...] Nie raz płakałam, że nie mogę żyć tak jak żyją moi rówieśnicy. Mogą chodzić na imprezy, mają więcej wolnego czasu. A ja mam zebrania dwa razy w tygodniu i to jeszcze w piątek wtedy gdy wszyscy znajomi zaczynają weekend ja muszę siedzieć na zebraniu. Rodzice każą mi chodzić do służby, od domu do domu. A ja robię to z wielką nie chęcią. Nie znoszę wchodzić komuś na własną posesję i wmawiać coś w co ja sama nie wierzę. W przyszłości będzie mi trudno zdecydować, bo kiedy odejdę od organizacji stracę rodzinę, a jeśli zostanę będę miała rodzinę, ale nie będę mogła zrealizować swoich marzeń.
[pisownia oryginalna]

Dochodzi do sytuacji ukrywania przed rodzicami swojej szkolnej aktywności. Jedna z osób nawiązując do wiersza Władysława Broniewskiego „Bagnet na broń” tak o tym pisze:
a ja ten wiersz wykulam na blache w tajemnicy i zajelam I miejsce w konkursie recytatorskim. nagroda byla ksiazka [...], do ksiazki wklejona byla dedykacja za co ta nagroda wiec musialam ja odciac i trzymalam zlozona w kostke gdzie indziej ach ciezkie jest zycie matrixowego dziecka
[pisownia oryginalna]


Jacek Zahorski:
ja sam, działając w Stowarzyszeniu, szukam rozwiązania swoich problemów. W 2010 r. razem z żoną i dziećmi odłączyliśmy się od zboru Świadków Jehowy. Natychmiast straciliśmy wszystkich przyjaciół, którzy pozostali w zborze. W tej społeczności, przyjaźń okazała się warunkowa i bardzo nietrwała. Nawet moja kuzynka, z którą do tej pory byliśmy bardzo zaprzyjaźnieni, zerwała z nami wszelkie kontakty, a na ulicy nie odpowiada na „dzień dobry”. Teściowa nie widziała się ze swoimi wnukami już blisko 4 lata.
Wniosek jest taki, że Centrala Świadków Jehowy zaszczepia fundamentalistyczne i nietolerancyjne postawy w celu zupełnego podporządkowania sobie członków zboru, odizolowania ich od jakiejkolwiek wiedzy, innej niż tej pochodzącej ze Strażnicy, i wykorzystania zapatrzonych w „ORGANIZACJĘ” członków do swoich celów.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Wybory Losowanie kandydatów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na chelm.naszemiasto.pl Nasze Miasto